A z tym wiąże się wiele obaw... Jak to będzie? Czy sobie poradzę? Czy nie będzie jakoś dziwnie spotkać wszystkich na żywo? Te i wiele innych myśli pojawia się w głowach niektórych z Nas. Zarówno Wy – uczniowie, jak i my – nauczyciele mamy wątpliwości, odczuwamy niepewność: czy odnajdę się na nowo w innym trybie pracy i w kontakcie bezpośrednim z tak dużą ilością uczniów czy nauczycieli?

Skąd się biorą nasze wątpliwości? Z wyobrażeń.

Mózg tworzy różne scenariusze tego, jak może być. Próbuje nas przygotować na nasze najczarniejsze wizje – odrzucenie, brak akceptacji, pomyłki, chaos czy tzw. „nieogarnięcie”. A organizm reaguje na te hipotetyczne sytuacje tak, jakby działy się naprawdę. I pojawia się lęk.

Warto w takiej sytuacji pamiętać o kilku rzeczach:

👉 Nie jesteś z tymi emocjami sam/sama – inni też to mają. Choćby ja. Inni też obawiają się powrotu do szkoły. Jedni bardziej, inni mniej. Niektórzy się nie obawiają, cieszą się i drżą z ekscytacji – to prawda, ale uczucie niepewności też jest powszechne i może spokojnie towarzyszyć radości czy niecierpliwości przed spotkaniem ze znajomymi. Te emocje mogą się mieszać, przeskakiwać z jednego bieguna na drugi. I to jest całkowicie zrozumiałe.

👉 Kiedyś już to przeżyłeś/łaś – zdarzały się już w życiu takie sytuacje, kiedy coś nowego, innego i niewiadomego budziło u Ciebie obawę czy lęk. Mimo wszystko udało się to opanować a nawet przetrwać. Ostatecznie okazywało się, że nie taki wilk straszny, jak go malują i wejście w środowisko albo stawienie czoła nowej sytuacji, wcale nie było takie trudne. Udało się. To znaczy, że masz zasoby, by poradzić sobie również w tej sytuacji.

👉 Lęk i obawa to naturalne emocje – nie ma co się oszukiwać – te uczucia są, istnieją i mają się dobrze. W odpowiednim natężeniu są nawet zdrowe i pożądane. Oczekiwanie, że niepewność się nie pojawi może być myśleniem bardzo życzeniowym, a nawet magicznym. To trochę tak, jakby się chciało żyć w świecie, w którym możemy doświadczać wyłącznie pozytywnych emocji, a te trudne, niekomfortowe obchodzą nas bokiem. A tymczasem są one naturalnym składnikiem naszego koktajlu uczuciowego i sprawiają, że się rozwijamy.

Jeśli lęk przed powrotem do szkoły nas paraliżuje? Jeśli z tego powodu zaczynamy panikować?

Rozumiem, że racjonalizacja wcale nie musi w takiej sytuacji zadziałać. Ba! Może nawet przynieść odwrotny skutek. To, co gorąco rekomenduję, to przyjrzeć się podłożu lęku i zastanowić się, czy boję się czegoś rzeczywistego, czegoś co mi zagraża, czy boję się tylko swoich wyobrażeń na ten temat. Taka refleksja pozwala często złapać dystans.

Jeśli nie zadziała warto postarać się wrócić na ziemię i skupić się na odczuciach zmysłowych, tych płynących z ciała – by nie dać się ponieść myślom o zagrożeniach. Można sprawdzić, jakich 5 rzeczy teraz słyszę, widzę czy czuję swoim ciałem (np. spodnie w pasie itp.). Często pozwala to poczuć się bardziej tu i teraz. A to z kolei odcina nas od gonitwy hipotez, których de facto się boimy.

A co, jeśli obawy są racjonalne i boimy się, czy ta decyzja o powrocie jest dobra?

Porozmawiaj wtedy o swoich obawach z rodzicami lub kimś bliskim Powiedz im, co Cię niepokoi. Nie bój się pytać. Sprawdź, co się stanie, kiedy wypowiesz na głos swoje wątpliwości.

No i na koniec – zawsze możesz przyjść do mnie lub porozmawiać ze swoim wychowawcą. Warto, byśmy wszyscy się wzajemnie wspierali w tych trudnych czasach.

Do zobaczenia na żywo!

Monika Karanowska