16 czerwca w Olsztyńskim Planetarium odbyła się uroczysta Gala z okazji Finału Wojewódzkiego Konkursu Informatycznego „Szlakiem Mikołaja Kopernika”. Na konkurs napłynęło ponad 60 prac z całego województwa. Uczeń naszej szkoły, Bartosz Kisły znalazł się w gronie 9 finalistów. Każdy finalista musiał zaprezentować swoją pracę (Bartek stworzył multimedialny pamiętnik Mikołaja Kopernika). W swojej kategorii Bartek zajął II miejsce. Prace konkursowe były naprawdę bardzo profesjonalnie przygotowane. Samo jury miało problem z wyłonieniem zwycięzcy. Należy dodać, że większość uczestników była z Olsztyńskich szkół, tym większe brawa należą się Bartkowi.

Po Gali Bartek nie ukrywał emocji. Byłą bardzo szczęśliwy i dumny ze swojego projektu: „Ogromny sukces, możliwe, że jeden z największych na mojej informatycznej drodze. Jestem bardzo zadowolony z pracy, którą wykonałem i cieszę się, że znalazło to również swoje odzwierciedlenie w wynikach konkursu. Po tym sukcesie nie chcę się zatrzymywać, ten konkurs to już przeszłość, a ja zamierzam dalej rozwijać się w kierunku informatyki".

Wielkie gratulacje!!!

We wtorek, 12 czerwca, uczniowie klas 2a, 2d G i 1ae L wyjątkowo chętnie wstali wcześnie rano, gdyż już na 6:30 zaplanowany był wyjazd do Warszawy. Dość dużą grupą młodzieży opiekowali się: p. Ania Wachnik, p. Agnieszka Jastrzębska oraz zawsze uśmiechnięty ks. Rafał Kociński. O ustalonej godzinie podekscytowani opuściliśmy Kętrzyn i wyruszyliśmy do stolicy. Podróż minęła bardzo szybko. Niektórzy spali, inni rozmawiali, słuchali muzyki lub po prostu wcinali jak wiewiórki zgromadzone z supermarketów zapasy raczej niezbyt zdrowego jedzonka.

Pierwszą i najciekawszą atrakcją tego dnia był musical w Teatrze „Studio Buffo” pt.”Romeo i Julia”. Nie dość, że historia tej pary jest sama w sobie poruszająca, to dodatkowo dostaliśmy okulary 3D i mogliśmy się przenieść w wirtualną przestrzeń. Zaskakującym elementem był padający deszcz na scenie. Osoby z pierwszych rzędów mogły również doświadczyć tego na własnej skórze (następnym razem musimy postarać się o miejsca w pierwszych rzędach).  z nas Siedzieliśmy oczarowani tym świetnym spektaklem, a niektórzy by lepiej widzieć, próbowali nawet wstawać :D. Gdzieniegdzie rozlegały się radosne szepty, że występ przypadł wybrednym odbiorcom do gustu. Po zakończeniu przedstawienia opiekuńcza Pani Wachnik sprawdziła, czy ma pełną załogę przy sobie i ruszyliśmy w stronę autokaru.

I tu czekała na nas kolejna niespodzianka: usterka środka transportu. Na szczęście kolejny punkt wycieczki znajdował się niedaleko, więc nie mieliśmy najmniejszego problemu w zorganizowaniu „minipielgrzymki” pod czujnym okiem wprawionego pielgrzyma - księdza Rafała. „Poza tym ruch to zdrowie” - powiedziała pani Agnieszka i ruszyliśmy na obiad oczywiście do... McDonalda. I tu poczuliśmy, że jesteśmy w raju: bez kontroli rodzicielskiej każdy kupił sobie coś na przegryzkę, począwszy od lodów McFlurry, a skończywszy na różnych McWrapach, burgerach i kurczakach.

By choć częściowo spalić kalorie przed kolejną atrakcją, powędrowaliśmy na warsztaty d Pijalni Czekolady E.Wedel. Ponoć ludzie mają drugi żołądek na słodycze ;) A swoją drogą, wiedziałeś, Drogi Czytelniku, że słynny podpis widniejący na każdym opakowaniu i każdej kostce należy do Emila Wedla? Właśnie tam, sympatyczna Pani - znawczyni czekolady-opowiedziała nam historię powstania popularnej teraz czekolady Wedla i omówiła ich rodzaje, smaki i skład. Następnie wszystkim uczestnikom podano gorącą czekoladę z bitą śmietaną i zabawiliśmy się w smakoszy. Odgadując smaki i skład produktów. Po degustacji otrzymaliśmy słynny wedlowski torcik (mniam) wraz z „długopisem z czekoladą” do ozdabiania. Mogliśmy wykazać się umiejętnościami plastycznymi i kreatywnością. Po zakończeniu słodkich zajęć otrzymaliśmy w prezencie ładną, papierową torebkę z logo Wedla i najnowsze smaki czekolady. Szczęśliwi i pełni energii (jak zawsze po zjedzeniu łakoci) wróciliśmy do autokaru.

Wśród śpiewów, rozmów i chichotów około godziny 22 przywitaliśmy Kętrzyn i rozeszliśmy się zadowoleni do domów. Gorzej było następnego ranka, bo pobudka nie była już tak słodka...

Zofia Jabłońska

 

Nasza wycieczka wielkimi krokami zbliża się do końca. Aby jak najlepiej wykorzystać ostatni dzień wybraliśmy się w podróż z na Hel, gdzie spacerowaliśmy po porcie i molo, obkupieni pamiątkami, z pluszowymi fokami pod pachą odwiedziliśmy fokarium. Dokładnie o godzinie 14 kilka treserek zaczęło karmić zwierzęta, które w zamian wykonywały spektakularne sztuczki. Jednocześnie opiekun fok opowiadał o ich zwyczajach i o idei fokarium, będącą częścią naukowo-edukacyjnej placówki akademickiej, która wspomaga odtworzenie i ochronę fok szarych w rejonie południowego Bałtyku. Odwiedziliśmy też muzeum stacji morskiej z wystawą "Ssaki naszego morza". Drugą częścią naszej wyprawy był spacer na kraniec półwyspu Helskiego, gdzie mogliśmy odpocząć na gorącym piasku i  wraz z łabędziami moczyliśmy nogi w Bałtyku. Powrót meleksami na dworzec oszczędził nam kilku kilometrów pieszo, a w zamian dostarczając wielu wrażeń, którymi przepełnieni udaliśmy się do swojego pensjonatu, aby zebrać siły na ostatnie partyjki w bilarda, ping ponga i piłkarzyki- hit wieczornych zabaw naszej klasy. Jutro po śniadaniu pożegnanie z morzem ...popołudniu pociąg i powrót do domu ...a od poniedziałku wracamy do szkoły!!!

Bartek Hawryluk i Marta Jurgiełajtis