Rekrutacja 2019/2020

 

Pełną parą ruszyły przygotowania do nowego spektaklu, który przygotowuje nasza szkolna grupa teatralna RAMPA. Tym razem będzie to przedstawienie pt. „Młodzież ‘44”. Akcja spektaklu obejmuje okres od 1 września 1939 roku do końca Powstania Warszawskiego, a bohaterami będzie młodzież żyjąca w tych czasach, walcząca i ginąca za wolność naszego kraju. Jest swoisty hołd, wyraz naszego szacunku i podziękowanie dla tych ludzi, dzięki którym żyjemy teraz w wolnej Polsce.

Żeby nie zdradzać zbyt dużo szczegółów, powiemy tylko, że zdjęcia, które oglądacie powstały podczas kręcenia jednej ze scen spektaklu. Jest to słynny wymarsz dzieci z domu dziecka i pana Korczaka, które znajdowało się w getcie warszawskim. Już dzisiaj (sobota) kręcimy kolejne ujęcia. Zapraszamy wszystkich do nowego parku na ulicy Poznańskiej. Koło godziny 18.00 kończymy tworzyć mural i będziemy nagrywać scenę finałową.

Spektakl tworzymy przy współpracy z Kętrzyńskim Teatrem „Czarno-Biała Strefa Tańca” działającym przy KCK w Kętrzynie. Projekt realizujemy dzięki finansowemu wsparciu Funduszu Aktywizacji Twórczości Teatralnej, Teatru Jaracza w Olsztynie i Miasta Kętrzyn.

ps. Dziękujemy aktorom, statystom, rodzicom, panu Krzyśkowi za udostępnienie miejscówki i każdemu, kto wsparł nasza inicjatywę.

Grupa teatralna "RAMPA"

W dniu 01 października 2018 roku klasy: II d1 LO, II a LO, IIc LO wspólnie z p. Małgorzatą Niedźwiecką, p. Haliną Zapolską, p. Agnieszką Jastrzębską udały się do kina „Gwiazda” w Kętrzynie na koncert zespołu: JACEK  DEWÓDZKI BAND.  Nie był to jednak zwykły koncert, a ciekawe spotkanie profilaktyczne dotyczące używek takich jak: dopalacze, narkotyki, papierosy, alkohol i inne tematy poruszane w dzisiejszym świecie szybko rozwijającej się techniki. Lider zespołu Jacek Dewódzki to kompozytor, autor tekstów i wieloletni wokalista zespołu DŻEM. Z wykształcenia pedagog, nauczyciel Edukacji dla Bezpieczeństwa. Działacz w Placówkach Opiekuńczo-Wychowawczych oraz placówkach dla niepełnosprawnych, dlatego cierpienie ludzkie nie jest mu obce. Problemy, które poruszał, płynęły z głębi serca. Widać było zaangażowanie pana Jacka Dewódzkiego w przekazie o używkach, które prowadzą jedynie do zrujnowania i przegrania życia. Wielu ludzi niestety tych wybitnych również pociągnęły za sobą na samo dno, a nawet do śmierci. Pomiędzy opowieściami śpiewał nam piękne utwory o życiu, o tym, żeby nigdy się nie poddawać, bo nigdy nie jesteśmy sami i że należy walczyć ze swoimi słabościami, a nie je zagłuszać, bo to działa tylko na chwilę.

Do Miłośników krzyżówek (i nie tylko)
-sprawdźcie swoją wiedzę-

Pozostając w temacie BOHATERÓW chciałam zaproponować Wam zabawę - rozwiązanie „Bohaterskiej” krzyżówki ;) Tekst krzyżówki można wydrukować ze strony szkoły lub zgłosić się do biblioteki szkolnej. Na rozwiązania czekam do 10.10.2018, decyduje kolejność zgłoszeń i poprawność odpowiedzi.

Będą nagrody!

Krzyżówka została opracowana przez p.Gabrielę Bonk z Zespołu Szkół Urszulańskiech w Rybniku – Serwis nowoczesnego bibliotekarza Spółka Wydawnicza Dr J. Raabe.

/pobierz/

Bożena Wójcik-Wasilewska

W bieżącym tygodniu wyszliśmy w miasto, po to by zbadać wpływ społeczny w środowisku naturalnym. Naszymi osobami badanymi były osoby oczekujące na odjazd autobusu na przystankach autobusowych.  Najpierw zaplanowaliśmy eksperyment tak, by móc potem wyciągnąć trafne wnioski badawcze, określiliśmy zmienne badawcze i losowy dobór do próby. Nasza hipoteza: im większy wpływ społeczny działa na ludzi, tym silniejsze są ich reakcje.

W jaki sposób określiliśmy wpływ społeczny? Uciekaliśmy z przystanku! Przy pierwszej próbie eksperymentalnej – jeden badacz (niby oczekujący na odjazd autobusu) nagle poderwał się do ucieczki z przystanku, przy kolejnych próbach więcej osób (3, 6, 9). Pozostali badacze, ukryci dla niepoznaki, zliczyli reakcje ludzi: kto się obejrzał, po kim widać nerwową reakcję, kto się poderwał wraz z osobą uciekającą, kto coś krzyknął. Najbardziej podobały nam się reakcje słowne: „Dokąd oni tak biegną?” „Co im się stało?”

Plan badawczy:

Możemy z dumą powiedzieć, że hipoteza naszego pierwszego eksperymentu psychologicznego potwierdziła się! A nam wejście w role badaczy społecznych sprawiło ogromną radość :)

Jedno z 16 województw Polski, jakim jest województwo małopolskie, było zdecydowanie jednogłośnym wyborem, co do miejsca, do którego chcieliśmy się wybrać w ostatniej klasie gimnazjum. 17 września o godz. 6:45 wraz z opiekunami: p. Ewą Tabaką, p. Joanną Chotyniec i p. Andrzejem Lewandowskim wygodnie rozsiedliśmy się w autokarze p. Zbyszka i ruszyliśmy na południe kraju. Podróż nie obyła się oczywiście bez prezentacji naszych talentów wokalnych i postojów „szlakiem McDonaldsa”.

Od samego początku pogoda nam dopisywała, a tuż po dziesięciogodzinnej podróży mogliśmy delektować się smakiem gorącego obiadu w jednej z restauracji w Wieliczce. Po krótkim odpoczynku w planach mieliśmy zwiedzanie Kopalni Soli. Jedni z nas byli tam po raz pierwszy, inni któryś raz z kolei, ale nie przeszkodziło to nikomu w napawaniu się wyjątkowością tego miejsca. Późną nocą, podczas której  nie uniknęliśmy  przygód, w końcu otrzymaliśmy klucze do naszych pokojów.

Drugiego dnia, w towarzystwie przewodnika p. Henryka, zwiedziliśmy Wzgórze Wawelskie, w tym katedrę i dziedziniec zamkowy. Niektórzy z nas mieli nawet okazję dotknąć Dzwonu Zygmunta, co, według licznych legend, zapewnia odnalezienie prawdziwej i szczerej miłości.

Popołudnie rozpoczęliśmy od zwiedzania Starego Miasta, które okazało się fascynującym doświadczeniem. Nikt z nas nigdy nie słyszał tylu języków i nie przebywał w jednym miejscu z ludźmi tak wielu różnych narodowości. Idąc wzdłuż krakowskiego rynku, można było poczuć się jak w gorącej Hiszpanii lub dalekiej Azji. Niestety wieczorem musieliśmy jechać dalej, zostawić za sobą Kraków i zakwaterować się w pensjonacie „Borowy” w Białym Dunajcu.

Następnego ranka, tuż po śniadaniu, czekała nas piesza wycieczka do Doliny Kościeliskiej. Ze względu na malowniczość otoczenia i zapierającą dech w piersiach panoramę nie zdziwiły nas liczne grupy turystów przewijających się przez tę część Tatr. Początkowa wizja męczących 12 km okazała się niesamowitą przygodą. Mieliśmy okazję nie tylko ugasić pragnienie w górskim potoku, ale również poznać granice swojej wytrzymałości i przezwyciężyć strach poprzez wspinaczkę po stromych szlakach i niemal pionowych ścianach, aby dotrzeć do położonych tam jaskiń: Mylnej i Raptawickiej, czyli na wysokość 1146m.n.p.m.

Czwartego dnia nie wszyscy byliśmy świadomi tego, co nas czeka. Jednak bardzo szybko okazało się, że poprzedni dzień był tylko rozgrzewką. Na szczęście determinacja, która była naszym wiernym towarzyszem, pomogła nam przejść o własnych siłach 9 km pod górę i z powrotem. Będąc u celu, czyli w Dolinie Rybiego Potoku, na wysokości 1395m.n.p.m. zgodnie stwierdziliśmy, że było warto. Widok Morskiego Oka wywołał na naszych twarzach natychmiastowy uśmiech i przypomniał jeden z tych obrazków, które tak wiele razy widywaliśmy na pocztówkach. Oczywiście nie obeszło się bez  dodatkowej próby dla wszystkich chętnych, którzy czuli się na siłach, aby sprostać kolejnemu wyzwaniu. Mowa rzecz jasna o 5-kilometrowym  spacerze wokół Morskiego Oka i wdrapaniu się nad Czarny Staw, znad którego podziwialiśmy szczyty górskie: Mnich i Rysy, od których dzieliło nas jedynie około 3 godzin marszu. Tego wieczora, po całym dniu wzmożonego wysiłku, chętni mogli zanurzyć się w gorących wodach termalnych, temperatura których dochodziła nawet do 39°C.

21 września, czyli ostatniego dnia wycieczki, wróciliśmy do Krakowa, gdzie w promieniach palącego słońca spacerowaliśmy po Kazimierzu i Dzielnicy Żydowskiej. Tego dnia nie mieliśmy już zbyt wiele wolnego czasu, jedynie na kilka chwil spędzonych w towarzystwie Adama Mickiewicza oraz ciepły posiłek przed podróżą.

Jesteśmy pewni, że tę wycieczkę zapamiętamy na długo. Był to czas świetnej zabawy, odkrywania siebie i mierzenia się ze swoimi słabościami. Okazało się, że choć chodzimy do jednej szkoły, a nawet klasy, tak naprawdę mało się znamy. Dlatego właśnie ten wyjazd był wyjątkowy. Nie dość, że poznaliśmy naszych nauczycieli z innej strony, to dodatkowo nawiązaliśmy wiele nowych znajomości i jeszcze bardziej się zżyliśmy.

Hanna Tyc