Szybki dostęp

 

 

Ostatniego dnia lata, korzystając z pięknej pogody, wyruszyliśmy na wycieczkę rowerową do Sztynortu. Trasa rajdu prowadziła przez Gierłoż, Parcz, Pilwę, okolice jeziora Dobskiego, Radzieje, Łabapę. Po drodze mogliśmy podziwiać wspaniały mazurski krajobraz. Jadąc przez lasy, pola, łąki, mijając ciche wioski, rozkoszując się śpiewem ptaków, obserwując pracę rolników przygotowujących grunty do przyszłorocznych plonów, po trzech godzinach dotarliśmy do celu naszej wycieczki. W Sztynorcie zatrzymaliśmy się w żeglarskim porcie. Podczas odpoczynku obserwowaliśmy „wodniaków”, którzy wykorzystując wspaniałą pogodę, mimo końca sezonu wciąż żaglują po mazurskich jeziorach.

Po odpoczynku wyruszyliśmy by zwiedzić cel naszej podróży, pałac Lehndorffów. Pierwsza siedziba tego starego, pruskiego rodu spłonęła podczas potopu szwedzkiego w XVII wieku. Pod koniec tego stulecia pałac został odbudowany w stylu barokowym. W dwukondygnacyjnym założeniu na piętrze umieszczono salę balową oraz pokoje reprezentacyjne. W skrzydłach budowli stworzono herbaciarnię oraz oranżerię. Zgodnie z ówczesną modą, obok dworu zaprojektowano wielki, osiemnastohektarowy park z dębowymi alejkami i parterami kwiatowymi. Potężny ród Lehndorffów w kolejnych latach rozbudowywał rezydencję. Pałac w XVIII i XIX wieku gościł wiele znaczących postaci, między innymi Ignacego Krasickiego. W czasie drugiej wojny światowej w dworze rezydował minister spraw zagranicznych Rzeszy Joachim von Ribebbentrop. Ostatni właściciel pałacu z rodu Lehndorffów, Heinrich, zamieszany był w spisek na życie Adolfa Hitlera. Po nieudanym zamachu w lipcu 1944 roku został stracony, a majątek wraz z rezydencją skonfiskowane. Na szczęście pałac przetrwał wojnę i stoi do dzisiaj. Chociaż nie jest w najlepszym stanie, wciąż przyciąga turystów.

Po obejrzeniu rezydencji ruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem pojechaliśmy inną drogą, przez Kamionek Wielki, Stawiska, Dłużec i Mażany. Kolejny raz mogliśmy podziwiać piękno mazurskiego krajobrazu. Bez większych przeszkód szczęśliwie dotarliśmy do Kętrzyna. Podsumowując wycieczka się udała i już czekamy na następną. Dołączcie do nas.

SKT