Rekrutacja 2019/2020

 

Wycieczki

 

Dnia 30 września my, klasy IId LO, IIa LO i młodsze koleżanki z gimnazjum, wraz z nauczycielami: p.  Sylwią Grochecką, p. Jarosławem Olejnikiem oraz p. Jarosławem Gresikiem, udaliśmy się na wycieczkę do Białegostoku. Wyjechaliśmy z Kętrzyna o godzinie 5:30 pełni entuzjazmu i z uśmiechami na twarzy pomimo wczesnej pory. Pierwsze promienie wschodzącego słońca, ogrzewające nas podczas jazdy autokarem, wróżyły wymarzoną pogodę. Na miejscu byliśmy już około godziny 9:30. Pierwszym punktem wycieczki była Opera i Filharmonia Podlaska - największa instytucja artystyczna na terenie północno-wschodniej Polski i najnowocześniejsze centrum życia kulturalnego w tej części Europy. Mieliśmy przyjemność obejrzeć operę pt. "Czarodziejski flet" z librettem Emanuela Schikanedera i muzyką Wolfganga Amadeusza Mozarta. Z sali wyszliśmy zafascynowani niezwykle wysokim poziomem gry aktorskiej i śpiewu operowego zaprezentowanych podczas spektaklu. Historia pełnej fantastycznych przygód wędrówki młodego księcia, który pragnie zdobyć rękę ukochanej dziewczyny, została ukazana w ciekawy sposób i z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. 

12 września 2016 roku wyruszyliśmy się na wycieczkę do Krakowa. Podróż była długa, ale niemęcząca. Po dotarciu zakwaterowaliśmy się w hostelu, a następnie spożyliśmy pyszną obiadokolację.
Następnego dnia z rana zwiedzaliśmy to piękne miasto razem z przewodnikiem. Pierwszym punktem było wzgórze Wawel, gdzie przywitał nas ziejący ogniem smok. Jednak obiektem, który wywołał na nas jeszcze większe wrażenie była Katedra Wawelska z pięknymi obrazami, ołtarzami oraz grobami. Kolejnym punktem wędrówki po Krakowie było Stare Miasto z Kościołem Mariackim, w którym znajduje się ołtarz wykonany przez Wita Stwosza. Następnie udaliśmy się do Collegium Maius- najstarszego budynku Akademii Krakowskiej, który oglądaliśmy tylko z zewnątrz. Jeszcze tego samego dnia, w trakcie drogi do Białego Dunajca odwiedziliśmy Kopalnię Soli w Wieliczce. Zobaczyliśmy w niej różne komnaty, Katedrę Świętej Kingi, wykonaną całą z soli. Widzieliśmy również różne solne rzeźby, a także obejrzeliśmy seans filmowy 5D. Trzeciego dnia udaliśmy się do Zakopanego, gdzie przywitał nas przewodnik Jędrek, który zabrał nas do kaplicy w Jaszczurówce. Kolejnym punktem była górska wędrówka po Dolinie Strążyskiej, która prowadziła nas do Wodospadu Siklawica. Następnie zdobyliśmy szczyt góry Sarnia Skała, z której podziwialiśmy m.in. górę Giewont oraz cudowną panoramę Zakopanego. Na koniec udaliśmy się na spacer po Krupówkach, gdzie mogliśmy zajadać się pysznymi oscypkami i podziwiać piękne widoki na góry. Czwartego dnia również czekała na nas wędrówka po górach. Tym razem przez Halę Gąsienicową, która doprowadziła nas do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Pogoda była wspaniała, a widok nieziemski! Ostatnim punktem tego pięknego dnia był spacer przy Wielkiej Krokwi. Piątego, ostatniego dnia wycieczki, większość czasu spędziliśmy w autokarze podczas drogi powrotnej do Kętrzyna. Jednak starczyło nam jeszcze sił na przejazd do Częstochowy, by zobaczyć słynny obraz na Jasnej Górze. Do domu dotarliśmy 16 września o godzinie 23:23. Byliśmy bardzo zmęczeni, ale w dobrych humorach. Na pewno każdy z nas może stwierdzić, że wycieczka należy do udanych. Dziękujemy nauczycielom za opiekę i cudownie spędzony czas. Było wspaniale!

Dominika i Natalia

Dnia 14.09.2016 r, my, czyli klasa 1cd LO, udaliśmy się na wycieczkę do Mazurolandii w Gierłoży koło Kętrzyna. Wycieczkę zorganizowało nam Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Regionów "PARK" na zlecenie Starostwa Powiatowego w Kętrzynie. Celem naszego wyjazdu było  poznanie  kultury, zabytków, architektury oraz historii Warmii i Mazur, a w szczególności  dziejów i tradycji ziemi kętrzyńskiej.  Przybliżono nam  czasy II wojny światowej, a także dzieje średniowiecza.

Wyjechaliśmy z Kętrzyna około godziny 8:15. Pogoda z rana nie była najlepsza, lecz z czasem zaczęło robić się ciepło, a słoneczko ogrzewało nas swoimi promykami. Pierwszą z atrakcji, którą przedstawił nam pan Mariusz Pniewski będący naszym przewodnikiem po całym szlaku był mały "wykład" na temat Wilczego Szańca w Muzeum Militariów. Ciekawym dodatkiem do niego była makieta, która przestawiała plan wspomnianego wcześniej przeze mnie miejsca. Jej perfekcyjne wykonanie jak i najmniejsze szczegóły były zachwycające. Zaraz po wykładzie, będąc cały czas w tym samym pomieszczeniu zwiedziliśmy mini muzeum. Znajdowały się tam mundury, obuwie, gry, aparaty fotograficzne, naboje, działa- repliki, a także oryginały tych przedmiotów. Mnie zaciekawił oryginalny szkielet starego, wojennego Opla Kadeta. Kolejną atrakcją było zwiedzanie poligonu, strzelnicy oraz podziwianie (możliwe było dotknięcie!) broni i ich replik. Mogliśmy nawet poprzymierzać żołnierskie mundury i postrzelać z wiatrówki. Następnie przeszliśmy spacerem do regionalnej chaty mazurskiej, gdzie nasz pan przewodnik przedstawił pokrótce historię i ciekawostki na temat Mazur i Mazurów. Po części wymienionych przeze mnie punktów programu mieliśmy trochę czasu wolnego i możliwość małej integracji. Gdy czas wolny dobiegł końca, udaliśmy się na przejażdżkę po okolicznych wertepach bojowym wozem piechoty, przez większość nas nazywanym po prostu czołgiem. Mimo tego, że byliśmy ściśnięci jak sardynki w puszce oraz lekko poobijani było warto!- ze względu na świetne przeżycia ;) Po przejażdżce udaliśmy się na obiad, który przygotowano nam w postaci ogniska. Piekliśmy kiełbaski, jabłka oraz dzięki dobrym sercom naszych kolegów: Adama i Karola (serdeczne pozdrowienia dla was chłopcy), na naszych kijach wylądowały także smerfowe pianki. Ostatnią atrakcją, jaką nam zafundowano było odwiedzenie pewnego starszego oraz oczywiście bardzo sympatycznego pana w jego średniowiecznej twierdzy oraz strzelanie z łuku i oglądanie starych narzędzi, mieczy, strojów, hełmów i innych przedmiotów. Niektórych z nas nawet udało się zakuć w dyby :)

Mimo tego, że była to wycieczka tylko jednodniowa bawiliśmy się świetnie, dzięki uprzejmości naszej wychowawczyni Pani Małgorzaty Zawadzkiej i Pana Sylwestera Gaciocha, którym bardzo serdecznie dziękujemy za wspaniałą zabawę, mile spędzony czas i wyborne towarzystwo. :)

Justyna B.

Dzięki pani Beacie Donasewicz my, tzn. niektórzy uczniowie pierwszych klas oraz klasy II B i III AC liceum mogliśmy mieć przedłużone wakacje. W dniach 05.09. – 09.09.2016 udaliśmy się na południe Polski. Naszym celem był Wrocław i jego okolice. Miasto nie przyjęło nas z otwartymi ramionami. Wręcz przeciwnie, pierwszego dnia jadąc autokarem, oglądaliśmy je przez ściany deszczu. Jednak było to jedynie niekorzystne pierwsze wrażenie - wkrótce rozjaśniło się, a piękna pogoda nie opuszczała nas do dnia wyjazdu. Mimo ogromnych zniszczeń powstałych na skutek wojny Wrocław powstał niczym feniks z popiołów - dziś jest ,,miastem spotkań'', gdzie nowoczesność doskonale współgra z tradycją. Zwiedzanie okazało się dość nietuzinkowe i niezwykle przyjemne. Wszyscy bawiliśmy się świetnie, a w szczególności tegoroczni maturzyści - był to nasz ostatni i z pewnością najlepszy wyjazd spośród wszystkich licealnych wycieczek :)

Aleksandra Paluch

W czwartkowy poranek (8.09) o godzinie 9.00 część klasy 1 cd LO (klasa artystyczna) pod opieką p. Jarosława Olejnika wyruszyła rowerami do "starej leśniczówki", by zobaczyć rzeźbiarzy podczas pracy, którzy przyjechali do Kętrzyna w ramach VI Międzynarodowego Pleneru Rzeźbiarskiego organizowanego przez Nadleśnictwo Srokowo. Na miejscu przywitała nas pani leśnik, która powiedziała nam kilka słów o tutejszych terenach, po czym zabrała nas na krótki spacer. Głównym celem tego wyjazdu było pokazanie nam jak pracują rzeźbiarze, rzeźbiący w drewnie. Mieliśmy okazję obejrzeć rzeźby z bliska, dotknąć ich i przeanalizować ich proces powstawania. Rozmawialiśmy również z artystą z Białorusi (Wołodzią) mającym wieloletnie doświadczenie w tworzeniu w drewnie. Opowiadał nam o tym, jaki rodzaj drewna jest dobry na początek, czym się rzeźbi i jak powinno się to robić, ale również o tym jak go to zainspirowało i o swojej historii. Po rozmowie z Białorusinem zostaliśmy zaproszeni na ognisko, na którym klasa mogła się integrować, a po ognisku wsiedliśmy na rowery i wróciliśmy do Kętrzyna.

UlGi