Wycieczki

Dnia 9 listopada, klasy ICD LO i IIA LO wraz z nauczycielami p. Elżbieta Niedźwiedzką-Dżus, p. Bożeną Wójcik-Wasilewską i p. Jarosławem Olejnik udały się na wycieczkę do Olsztyna. Wyjechaliśmy z Kętrzyna o godzinie 7:50. Na miejscu byliśmy około godziny 9:30. Pierwszym punktem wycieczki był Teatr Stefana Jaracza - teatr państwowy o statusie narodowej instytucji kultury. Mieliśmy przyjemność obejrzeć sztukę pt. "Świętoszek" - komedie Moliera powstałą w 1661 roku. Swój rozgłos zawdzięcza nie tylko walorom artystycznym, ale także skandalowi, jaki wywołał w XVII-wiecznej Francji wyśmiewając hipokryzje religijną. Sztuka była przedstawiona w przystępny dla nas sposób, ze względu na nowoczesne wstawki humorystyczne oraz stroje. Drugą atrakcją był film pt. "Nerve", w którym uczennica ostatniej klasy liceum dołącza do internetowej gry w prawdę i wyzwanie, lecz wkrótce okazuje się, że każdy jej ruch jest manipulowany przez anonimowych "obserwatorów”. Film bardzo ciekawy i młodzieżowy ze względu na poruszane problemy. Ostatnim punktem wycieczki ponownie była wizyta w Teatrze Stefana Jaracza, jednak już na mniejszej scenie, na której odbiór był bardziej osobisty. Sztukę pt. "Męczennicy" wystawiali studenci ostatniego roku Studium Aktorskiego im. Aleksandra Sewruka. „Męczennicy” dotyczyli fanatyzmu. I to nie tylko religijnego, ale też tego, który wynika z nieustępliwego utożsamiania się z własną racją, wymuszającego walkę o tę rację „do ostatniej kropli krwi”. Sztuka bardzo kontrowersyjna i trudna w odbiorze poruszająca dobrze znane nam tematy.

Łuki

W środę 19 października 2016 klasy pierwsze gimnazjum wraz z wychowawcami odwiedziły Muzeum Mazurskie w Owczarni. Wszystko zapowiadało się wspaniale: plan, masa atrakcji, ciekawe opowieści, ognisko. I większość planu zrealizowaliśmy, a chociaż pogoda nie dopisała, bawiliśmy się wybornie. Po pierwsze: odwiedziny Muzeum Mazurskiego, które powstało z prywatnej inicjatywy pana Aleksandra Puszko w 1996 roku. Teraz wiemy już o wiele więcej o naszym regionie, jego mieszkańcach i historii. Bo czy wszyscy wiedzą, że… „o Mazurach, jako o ludności mieszkającej w południowej części byłych Prus Wschodnich, zaczęto mówić po 1815 roku, chociaż żadne szczególne przemiany w terenie i ludności nie zaszły. O Mazurach, jako o ludności w części północno-wschodniej Polski przestało się mówić po 1945 roku wraz z ewakuacją i przesiedleniami powojennymi. Po Mazurach została tylko nazwa regionu. To, co ludność mazurska pozostawiła przez ten czas w krajobrazie kulturowym naszego regionu stało się przyczyną powstania tego muzeum”. Dziś Mazury są bardzo atrakcyjne turystycznie, jako zespół wielkich jezior od Mamr po Śniardwy, jako Wilczy Szaniec, Święta Lipka, czy miasta Giżycko i Mikołajki. Znamy i poznajemy jeziora, lasy, miasta i wsie, ale nie znamy życia codziennego, problemów, jakimi zajmowali się ci ludzie, czym żyli i z czego żartowali.

Dnia 7 października 2016 roku wybraliśmy się na nieco opóźniony wyjazd integracyjny. Naszym miejscem docelowym okazało się być Giżycko – a więc miejsce ściśle powiązane z patronem naszej szkoły. Mimo niesprzyjającej pogody udało nam się odnaleźć miejsce urodzenia Wojciecha Kętrzyńskiego, ulicę jego imienia oraz liceum pod tym samym patronatem. Niezaprzeczalnie zabawnym faktem pozostaje zwiedzanie szkoły w czasie dnia generalnie od zajęć szkolnych wolnego, w czym również upewnili nas uczniowie giżyckiego liceum wpatrujący się w nas jak w zagubionych turystów. Przemoknięci i zmarznięci dotarliśmy następnie do ostatniego punktu naszej wyprawy, gdzie spędziliśmy prawie dwie godziny na piciu ciepłej herbatki, odpoczywaniu i czytaniu książeczek głośnym dzieciom, próbując je jakoś zainteresować. Niedługo potem wróciliśmy do Kętrzyna, gdzie, podobnie jak w Giżycku, zastał nas wiatr i deszcz. Dopiero w takich momentach człowiek docenia możliwość wypicia ciepłej herbatki przy rozpalonym w kominku ogniu.

Dnia 15 września nasza klasa I AB LO wybrała się na wycieczkę integracyjną do Mazurolandii, położonej w Gierłoży, niedaleko Kętrzyna. Wyjechaliśmy około godziny 8.15 sprzed ratusza, a krótkiej podróży towarzyszyły podekscytowanie i radość - nie tylko z powodu dnia wolnego od zajęć, ale przede wszystkim ciekawości nadchodzących atrakcji, jakie miały się odbyć owego dnia. Gdy dotarliśmy na miejsce, przywitał nas pan przewodnik, który to przedstawił nam liczne fakty historyczne i oprowadził po Parku Miniatur. Mieliśmy okazję obejrzeć także broń pochodzącą z czasów II wojny światowej, a nawet przymierzyć umundurowanie żołnierzy zarówno polskich, jak i niemieckich oraz rosyjskich. Chłopcy chętnie udali się na strzelnicę militarną i z każdą pełną zapału próbą oddawali coraz to celniejsze strzały.Ostatni punkt wycieczki stanowiło ognisko. Licealiści chętnie złapali za kije i głodni po poranku pełnym wrażeń ruszyli do leniwie płonącego ognia. Następnie mogliśmy usiąść przy stołach, porozmawiać, spróbować lepiej się poznać. Część klasy, w bardzo radosnych nastrojach, zaczęła śpiewać znane przez wszystkich piosenki. O godzinie 15.00 nastąpił czas powrotu, każdy z nas otrzymał pamiątkowy dyplom, wtedy natomiast ponownie zasiedliśmy w czekającym na nas autokarze. Emocje jeszcze nie zdążyły opaść, dało się więc odczuć pozytywną, wypełnioną entuzjazmem atmosferę. Zaraz zorientowaliśmy się, iż jesteśmy na miejscu i należy wysiadać. Rozeszliśmy się, każdy w stronę własnego domu z poczuciem przyjemnie spędzonego dnia i udanego wyjazdu.

 

Dnia 30 września my, klasy IId LO, IIa LO i młodsze koleżanki z gimnazjum, wraz z nauczycielami: p.  Sylwią Grochecką, p. Jarosławem Olejnikiem oraz p. Jarosławem Gresikiem, udaliśmy się na wycieczkę do Białegostoku. Wyjechaliśmy z Kętrzyna o godzinie 5:30 pełni entuzjazmu i z uśmiechami na twarzy pomimo wczesnej pory. Pierwsze promienie wschodzącego słońca, ogrzewające nas podczas jazdy autokarem, wróżyły wymarzoną pogodę. Na miejscu byliśmy już około godziny 9:30. Pierwszym punktem wycieczki była Opera i Filharmonia Podlaska - największa instytucja artystyczna na terenie północno-wschodniej Polski i najnowocześniejsze centrum życia kulturalnego w tej części Europy. Mieliśmy przyjemność obejrzeć operę pt. "Czarodziejski flet" z librettem Emanuela Schikanedera i muzyką Wolfganga Amadeusza Mozarta. Z sali wyszliśmy zafascynowani niezwykle wysokim poziomem gry aktorskiej i śpiewu operowego zaprezentowanych podczas spektaklu. Historia pełnej fantastycznych przygód wędrówki młodego księcia, który pragnie zdobyć rękę ukochanej dziewczyny, została ukazana w ciekawy sposób i z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.