Reklamówki, woreczki, opakowania, tacki, kubeczki po jogurtach, pudełeczka z gotowymi daniami, torebki z chipsami… Nie trzeba zbyt wiele czasu i uwagi, by zorientować się, że jesteśmy dosłownie otoczeni przez plastik. Ogromna produkcja giganta branży spożywczej, Coca – Coli, sprawia, że rocznie tylko ta jedna firma wprowadza na rynek 120 miliardów butelek.

Plastikowe odpady przenikają do ziemi, zatruwając ją toksynami. Trafiają też do wód. W morzach i oceanach każdego roku przybywa ich aż 8 milionów ton. Zwierzęta mylą drobne cząsteczki plastiku z pokarmem, co przyczynia się do ich chorób i śmierci. Szacuje się, że m.in. właśnie z powodu plastiku wyginęło już 95% żółwi morskich.

Do zaśmiecania planety rękę przykładają wszystkie kraje. Także Polacy, którzy być może nie kochają aż tak bardzo butelek plastikowych jak Brytyjczycy, ale foliowe torebki już tak. Dlatego w ciągu roku średnio zużywają ich aż 400 sztuk. A każda z nich potrzebuje na rozłożenie się setek lat.

Niestety recykling nie załatwia problemu. Obecnie aż 90,5% produkowanego na świecie plastiku nie podlega recyklingowi. Dzieje się tak m.in. dlatego, że dla firm zajmujących się recyklingiem odpadów nie każdy plastik opłaca się przetworzyć. Większość jest palona, np. wszelkie tacki na owoce i warzywa, czy kolorowe pojemniki (jak np. czerwone tubki po ketchupie). A ten, który się opłaca i tak nie może przechodzić procesu w nieskończoność, a jedynie kilka razy, ponieważ po każdym cyklu swojego użycia traci na wartości.

Plastik to nie tylko widoczne w sklepach butelki czy tacki, ale też maleńkie, nie większe niż 5mm cząstki, czyli mikroplastik, który wbrew swojej nazwie stanowi makrozagrożenie. Mikroplastik to surowiec, który może służyć do produkcji większych elementów, ale jest też składnikiem gotowych produktów, np. ubrań i kosmetyków. Ten rodzaj plastiku często kupujemy nieświadomie. Stosując peeling zwykle nawet nie przejdzie Ci przez myśl, że wraz z jego spłukaniem do kanalizacji trafią zanieczyszczenia, które mogą być zabójcze dla zwierząt morskich. Problem polega jednak na tym, że drobinki te są tak niewielkie, że większość oczyszczalni ścieków nie radzi sobie z nimi. W efekcie około 30% dostaje się do morza. Do polskiego Bałtyku trafia ok. 40 ton mikroplastiku rocznie.

Plastik jest już stopniowo eliminowany odgórnie, dlatego już teraz warto przyzwyczajać się do życia bez niego. Zwłaszcza, że oferta ekologicznych zastępników, które pojawiają się na rynku, powiększa się. Od coraz modniejszych produktów zero waste, po tak nowoczesne alternatywy dla tradycyjnego plastiku jak bioplastik, czyli biodegradowalne tworzywo pochodzenia naturalnego, zwykle wytwarzane z kukurydzy lub trzciny cukrowej. Krótko mówiąc: bez plastiku też damy radę! Zatem? Do dzieła! Już dziś pracujemy nad zmianą nawyków.