Możecie wybrać się sami (jeśli macie prawo jazdy) lub z rodzicem do pobliskiego lasu. Polecam takie spacery, bo mimo, że to rodzice, to jednak im też ruch dobrze zrobi. Martwią się pewnie nie mniej niż Wy. Zadbajcie o nich w miarę możliwości i wyciągnijcie ich na przechadzkę. Ich albo rodzeństwo. Jeśli zamiast spaceru wybierzecie bieg, to rodzeństwo się zmęczy i po powrocie do domu padnie zmęczone na kanapie – będzie Was mniej irytować.

Po takiej produkcji endorfin myślenie o epidemii, pandemii, apokalipsie czy innym wirusie jest na prawdę bardzo, bardzo trudne!!!

Nie chcecie wychodzić? Zróbcie trochę ćwiczeń w domu. Dla aktywnych pasjonatów treningów – niezmiennie Chodakowska, Lewandowska czy inna „owska”. Jeśli ktoś lubi, kiedy wystylizowana pani z telewizora mówi im, że mają skakać wyżej – to jest dla Was!!! Dla mniej aktywnych fajne treningi pilatesu czy yogi do znalezienia na YouTubie.

Ja już spróbowałam. Moje ukochane szpilki zamieniłam na trampki, przeprosiłam się z butami do biegania – leżały w szafie obrażone od 4 lat (na razie czekają w przedpokoju). Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego instruktorka z ekranu z uporem maniaka przekonuje mnie, że ćwiczenia, które właśnie prezentuje, są banalnie proste. Moja głowa podczas skłonów za żadne skarby nie chce dotknąć kolan. Cóż…

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do zobaczenia! Na ścieżkach dla biegaczy – jak już złapię formę :) Maju! Olu! Czekam na obiecaną porcję ćwiczeń rozciągających!

 

Monika Darmofał-Karanowska

 P.s.: Polecam też spacery z psem. Jeśli akurat nie jest zajęty, bo w dzisiejszych czasach pies jest na wagę złota i nagle wszyscy domownicy chcą go wyprowadzać na dwór :)