14 czerwca odbył się 10 jubileuszowy, Wojewódzki Konkurs „Mazurski Słowik”. Z tej okazji każdy uczestnik otrzymał medal za udział. Naszą szkołę reprezentowały Paulina Prokop, Marysia Lender, Sandra Stadnik, Weronika Majcher i Aleksandra Jeznach. Atmosfera, jak zawsze na tym konkursie, była wspaniała, a występy minęły dziewczynom bez przeszkód i większego stresu. W kategorii Szkół średnich wyróżnienie zajęła Sandra Stadnik, 2 miejsce Weronika Majcher a 1 miejsce Aleksandra Jeznach.

Serdecznie gratulujemy również Paulinie Prokop i Marysi Lender, które zaprezentowały się wspaniale A do zajęcia miejsca na podium brakowało bardzo niewiele. Gratulujemy wszystkim uczestniczkom i życzymy dalszych sukcesów.

Mimo wczesnej pory nastroje nam dopisywały. 4:50 wyjazd do Mrągowa, a tam przesiadka do autobusu. Kierunek Warszawa i Studio im. Agnieszki Osieckiej w budynku Programu III Polskiego Radia. Gdy po 10 wyszliśmy na rozgrzany chodnik w centrum Warszawy, w głowie mieliśmy jeden cel. Znaleźć taksówkę, aby dojechać do studia i co najważniejsze móc się rozśpiewać. Udało się jedno i drugi, a pan kierowca był zachwycony. Podobno w jego taksówce działo się dużo dziwnych rzeczy, ale taki koncert słyszał pierwszy raz. Gdy stanęliśmy przed Budynkiem Polskiego Radia, dopiero dotarło do nas, jakie trudne zadanie przed nami. Przesłuchania do konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”, w których bierze udział 140 wokalistek i wokalistów z całej Polski. Mega wysoki poziom.

Konkurs wokalny na interpretację piosenki Agnieszki Osieckiej odbywa się nieprzerwanie od 1997 r. Zaistniał dzięki staraniom przyjaciół Poetki. Rosnące zainteresowanie młodych wokalistów i publiczności sprawiło, że dziś Konkurs to wydarzenie artystyczne goszczące w największych salach teatralnych, transmitowane na antenie radiowej i cieszące się renomą wśród muzyków, aktorów i miłośników piosenki.

Do przesłuchań zakwalifikowała się Aleksandra Jeznach (Kętrzyn) i Weronika Majcher (Reszel), uczennice I Liceum Ogólnokształcącego im. W. Kętrzyńskiego w Kętrzynie. Tak o swoich przygotowaniach mówiła Ola:

„Przygotowania do konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” trwały już od dłuższego czasu. Biorąc udział w takim przeglądzie trzeba wiedzieć, że liczy się każdy szczegół, więc wszystkie elementy naszych utworów musiały być dopracowane do perfekcji. Odbyliśmy około 4 godzinną podróż do Warszawy (a także próbę w taksówce i w parku :) ) aby dotrzeć w końcu na miejsce przesłuchań czyli do budynku Polskiego Radia. Na miejscu zostaliśmy przyjęci przez organizatorów jak i jurorów bardzo miło. Na przesłuchaniach panowała swobodna atmosfera, co ułatwiło nam występ jedynie w motywującym stresie. To była wspaniała przygoda, którą zapamiętamy na całe życie.”

Przesłuchania był rozłożone na 3 dni. My zostaliśmy wyznaczeni na ostatni dzień przesłuchań. Gdy weszliśmy do budynku wszystko potoczyło się błyskawicznie. Szybkie przebranie w toalecie, odstanie karty zgłoszenia, płyta na akustyka, potwierdzenie obecności i za chwilę wielki moment. Chwila, na która przygotowywały się dziewczyny od kilku miesięcy.

Tak swój udział w przesłuchaniach wspomina Weronika:

”Jestem niezmiernie zaszczycona, że miałam okazję wziąć udział w konkursie „Pamiętajmy o Osieckiej”. Nazwa festiwalu słusznie podkreśla, że powinniśmy pamiętać o Agnieszce Osieckiej, która jest autorką naprawdę wspaniałych tekstów, a śpiewanie jej utworów to wielka przyjemność i rozwijające doświadczenie. Praca nad interpretacją to spore wyzwanie, które później daje wiele radości i satysfakcji. Organizacja festiwalu na najwyższym poziomie, świetna scena, na której przyjemnością było się zaprezentować i przede wszystkim miła atmosfera - tak można opisać dzisiejszy dzień przesłuchań.”

Każda z dziewczyn zaprezentowała się bardzo dobrze. Wysłuchaliśmy też występów innych uczestników i zgodnie doszliśmy do wniosku, że poziom jest bardzo wysoki. Czas minął zaskakująco szybko. Musieliśmy udać się w drogę powrotną i czekać na werdykt.

W końcu jest! Wśród 10 finalistów znalazła się Aleksandra Jeznach!

„Gdy otrzymałam informację o zakwalifikowaniu się do II etapu konkursu, nie mogłam w to uwierzyć. Byłam bardzo szczęśliwa. Każdy nowy konkurs to dla mnie nowe doświadczenie nie tylko muzyczne, ale również życiowe i nigdy nie rozpatruje tego w kategorii nagród. Tym bardziej każdy krok naprzód, nawet ten najmniejszy to ogromna radość. Nie byłabym dzisiaj w tym miejscu i na takim poziomie gdyby nie nasz instruktor - Jarosław Olejnik. Anioł stróż naszych kół, muzycznego i teatralnego. Opiekuje się nami, wierzy w nas i wspiera całym sercem i to dzięki jego ciężkiej pracy możemy rozwinąć skrzydła i wspinać się na wyżyny swoich możliwości. Dziękuję z całego serca za daną mi szansę za wiarę i wsparcie!”

To ogromny sukces naszej młodej wokalistki. W tym roku Ola zakwalifikowała się również do Nocy Zamkowych w Olsztynie! Gratulujemy również Weronice. To jej pierwszy rok startów w konkursach i przeglądach. Ale za każdym razem prezentuje się coraz lepiej.

Dziewczyny – wielkie GRATULACJE!!!

8 czerwca w Olsztynie odbyły się kwalifikacje do konkursu XLVI Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy poezję”. Przesłuchania odbyły się w Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych. Jury w składzie: Barbara Raduszkiewicz, Piotr Banaszek i Bogusław Żmijewski wysłuchali 26 wykonawców wyłonionych z nadesłanych wcześniej przesłuchań. Poziom przesłuchań w tym roku był bardzo wysoki.

Do przesłuchań dostały się dwie Kętrzynianki (Aleksandra Jeznach i Paulina Prokop) oraz Reszelanka (Weronika Majcher). Dziewczyny, na co dzień uczą się w Zespole Szkół Ogólnokształcących im. W Kętrzyńskiego w Kętrzynie. Jako pierwsza swoje wokalne umiejętności zaprezentowała najmłodsza uczestniczka tych przesłuchań – Paulina Prokop (15 lat).

- „Biorąc udział w 46 przesłuchaniach do Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy poezję” w Olsztynie, czułam się niezmiernie zaszczycona. To wspaniałe, nowe doświadczenie i możliwość poznania i wysłuchania osób bardziej doświadczonych, wzorowania się na nich. Ciągle pożerał mnie stres związany z występem, ponieważ chciałam wypaść jak najlepiej. Mam nadzieję, że za rok również uda mi się uczestniczyć w przesłuchaniach i kto wiem, może uda się dostać do finałowego konkursu. Swój pierwszy raz na takich poważnych uważam za udany, chociaż wiem, że kilka rzeczy mogłam zrobić lepiej.” – tak swój występ opisuje Paulina.

Niestety zarówno Paulinie jak i Weronice nie udało się w tym roku dostać do konkursu finałowego, ale jak same dziewczyny podkreślają, pojechały tam zbierać doświadczenie.

- „Bardzo cieszę się, że miałam szansę wziąć udział w przesłuchaniach. Zaśpiewanie przed tak wymagającym jury i publicznością było dla mnie nie lada wyzwaniem, a najbardziej stresowałam się, gdy poprosili mnie o trzecią piosenkę. Mam nadzieję, że udało mi się dobrze zaprezentować, a mój występ zostanie zapamiętany. Jest to niezapomniane doświadczenia. Za rok spróbuję ponownie.” – Weronika wypadła bardzo dobrze.

Do konkursu finałowego dostała się Aleksandra Jeznach. Ola brawurowo wykonała swoje piosenki czyn oczarowała zarówno jurorów jak i zebraną publiczność.

- „Cieszę się, że miałam okazję po raz kolejny wziąć udział w przesłuchaniach, tym razem do 46 Nocy Zamkowych. Poziom był bardzo wysoki a zarówno jury jak i osoby zajmujące konkursem przyjęli nas bardzo miło.  To bardzo ważny konkurs, w którym ważne jest, aby poprzez śpiew ukazać siłę słów, przez co tworzy się magiczna atmosfera. Jestem szczęśliwa, że po raz kolejny mogę tego doświadczyć i spotkać się z osobami, z którymi miałam okazję poznać się i współpracować rok temu.  Nie mogę się już doczekać.” – Ola w zeszły roku również zakwalifikowała się do konkursu. Niestety nie udało się dostać do finałowej ósemki, ale liczymy, że w tym roku się uda. Już 24 czerwca Ola zaczyna w Olsztynie przygotowania do udziału w koncertach finałowych, które odbędą się w dniach 27-29 czerwca na dziedzińcu olsztyńskiego zamku.

Opiekun naszych wokalistek, Jarosław Olejnik, tak podsumował ich występ:

- „Jestem z dziewczyn bardzo dumny. Podjęły się bardzo trudnego zadania. Stanęły w szranki z doświadczonymi wokalistami z całej Polski i wypadły bardzo dobrze. Wiem ile kosztowało je to wysiłku i czasu. Paulina musiała zmierzyć się z łamańcem językowy „Karuzela z Madonnami”. Kto zna, ten wie jak dykcyjnie i wokalnie jest o wymagający utwór. Poradziła sobie z nim bardzo dobrze. Weronika musiała wcielić się w rolę „Sierotki” (do wiersza K. I. Gałczyńskiego), tak więc oprócz wokalu doszła jeszcze gra aktorska. Były to pierwsze przesłuchania dziewczyn. Myślę, że zdobyte doświadczenie zaprocentuje w przyszłości. A Oli serdecznie gratuluje. Wypadła rewelacyjnie. Ciężką praca i serce do śpiewania sprawiły, że po raz drugi trafiła do tego konkursu. Wierzę, że w tym roku zobaczymy Olę w sobotę (trzeci i finałowy konkurs) na scenie, czego jeż z całego serca życzę. Gratuluję dziewczyny!”

Naszym wspaniałym wokalistkom gratulujemy! Za Olę trzymamy kciuki i zapraszamy do Olsztyna na koncerty. Jeśli ktoś nie będzie miał okazji, to zapraszamy przed odbiorniki radiowe. Radio Olsztyn transmituje koncerty na żywo.

W wywiadzie można usłyszeć: Julię Kędzie, Sandrę Stadnik, Julię Pierzchanowską, Patryka Masłowskiego i Piotra Frąckiewicza.

 

„Pamiętam jak zaczęliśmy pracę na tym projektem – mówi jeden z pomysłodawców i opiekun grupy teatralnej RAMPA, Jarosław Olejnik – Było wiele wątpliwości, wiele niewiadomych. Pomysł na ten spektakl tłukł mi się w głowie od jakiegoś czasu. Ale nigdy nie było czasu, lub było za mało ludzi. Ale jak zacząłem rozmawiać z członkami naszej grupy, jak zaczęliśmy układać go sobie w głowie, coś zaskoczyło. Dodatkowo udało mi się namówić do współpracy Izę i Piotra Frąckiewiczów (instruktorzy tańca i opiekunowie Teatru Czarno-Biała Strefa Tańca, działająca przy Kętrzyńskim Centrum Kultury), którzy wnieśli do naszego projektu nowy pomysł, mianowicie taniec.”

Tak to się zaczęło. W sierpniu 2018 roku zaczęliśmy pisać scenariusz, tworzyć postacie i wszystko sobie układać. Namalowaliśmy mural, stworzyliśmy film i teledysk. Potem próby … taniec, układ poszczególnych scen, jak wnieść i wynieść scenografię. W pewnym momencie wpadliśmy w panikę, że porwaliśmy się z motyką na słońce. Termin premiery coraz bliżej, a my wszystko mamy w proszku.

Ale jak nie my, to kto  Kosztowało nas to wiele pracy i poświęcenia, ale udało się. Zagraliśmy w Kętrzynie 9 spektakli w trzy dni. Odzew, z jakim się spotkaliśmy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Publika przyjęła nas bardzo ciepło. Usłyszeliśmy wiele pochwał i komplementów. Bardzo zżyliśmy się ze sobą przez ten czas. Myśleliśmy, że to już koniec naszej przygody…
Okazało się jednak, że Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie chce nas zaprosić, abyśmy wystąpili na deskach prawdziwego Teatru! Z naszym przedstawieniem! Na początku nie wierzyliśmy, to było coś abstrakcyjnego. My, amatorzy na deskach naszego ukochanego Teatru! A jednak była to prawda. Od naszego ostatniego spektaklu minęło 5 miesięcy. I znowu próby, spotkania. Przed wyjazdem do Olsztyna, zaprosił nas Dom Kultury w Reszlu. Zagraliśmy tam dwa spektakle.

Karolina tak wspomina ten dzień: „Możliwość wystąpienia na deskach reszelskiego Domu Kultury była dla nas niesamowitą przygodą. Po niemal półrocznej przerwie mieliśmy okazję wcielić się w role wojennych przyjaciół. Atmosfera była bardzo przyjazna, zostaliśmy ciepło przyjęci przez reszelską publiczność, a przybyli goście docenili nasza ciężka pracę głośnymi oklaskami.”
W Reszlu było bardzo sympatycznie. Cieszyliśmy się z udanych występów, ale już za dwa dni miało spełnić się nasze marzenie. Występ na deskach prawdziwego Teatru! Podekscytowanie sięgało zenitu. W końcu nadszedł ten dzień. Już od rana pakowaliśmy scenografię, stroje i zastanawialiśmy się jak to będzie.

Gdy już weszliśmy do Teatru to okazało się strach ma wielkie oczy. Obsługa Teatru przyjęła nas bardzo ciepło. Nie dali nam odczuć, że jesteśmy amatorami. Zaczęły się przygotowania do spektaklu. Najpierw rozłożyliśmy rekwizyty i ustawiliśmy elementy scenografii, potem stroje, światła, dźwięk, rozkładanie podłogi baletowej, próba. Te kilka godzin minęło naprawdę szybko. Kacper wspomina ten dzień tak: „Wbrew temu, czego się spodziewałem, przed wejściem na deski olsztyńskiego teatru nie czułem stresu, czy strachu, a nutkę ekscytacji. W głębi duszy czułem, że to będzie "ten" spektakl - że wszystko pójdzie dobrze i poradzimy sobie nieważne, co by się nie wydarzyło. I tak właśnie się stało. Nigdy wcześniej nie czułem aż takiej więzi z odgrywaną przeze mnie postacią - w teatrze im. S. Jaracza wręcz się nią stałem. Po raz pierwszy uderzyło we mnie tyle emocji. Magia tego miejsca, czy kształtująca się dojrzałość sceniczna? Nie wiem, ale jednego jestem pewien - to było przeżycie przez duże "P".”

Na 30 minut przed spektaklem, gdy usłyszeliśmy pierwszy dzwonek (tak, taki prawdziwy dzwonek jak przed prawdziwym spektaklem) nagle wszyscy się wyciszyli, skoncentrowali i spoważnieli. Kolejny dzwonek. Zostało 15 min. Ktoś spytał „A jak z publicznością, przyszedł ktoś”. Baliśmy się tego bardzo. Nikt nas w Olsztynie nie zna, nie wie kto my jesteśmy i co i jak gramy. Ale i tym razem się nie zawiedliśmy. Widownia zapełniła się prawie w całości. I w końcu ten trzecie, tak przez nas wymarzony i wyczekany dzwonek. Gramy…

„Gdy pierwszy dzwonek wezwał widzów na przedstawienie, myślałam, że właśnie rozpoczął się jeden z lepszych snów, jakie każdy z nas niekiedy miewa. Ale tak wyglądała moja rzeczywistość. Na własne życzenie. Mogłam być w tamtym momencie gdziekolwiek indziej. Los jednak wybrał. Znajdowałam się w niedużej garderobie, przy scenie kameralnej Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie. Przygotowywałam się do pierwszego, profesjonalnego przedstawienia!” – tak ten moment wspomina Julia – „Emocje: strach, połączony z rosnącą z minuty na minutę paniką. Uda się, czy się nie uda? Zagramy to, czy tylko przegramy, jak na próbie? Wszystko to tworzyło z moich myśli zbitą, lepką papkę - stres. Jak z tym wygrać? Poszukać wsparcia. Nie jest to trudne, gdy wokół znajdują się osoby jadące ze mną na jednym wózku. Członkowie najcudowniejszego koła teatralnego pod Słońcem - koła Rampa. Ach, te wspólne narzekanie na brak czasu i poszukiwanie zagubionych gdzieś w odmętach przebieralni ubrań - czysta poezja. I co? Udało się? Jasne, że tak! Wraz z pierwszym krokiem postawionym na teatralnych deskach, nasza ciężka praca nabrała sensu. Byliśmy gotowi. Przygotowani jak na wojnę. Bo w środku niej się znaleźliśmy.”

Gdy skończyliśmy grać na moment zapanowała cisza. Publiczność siedzi. Brak reakcji. Nagle zaczęła klaskać jedna, potem druga osoba. Za chwilę dołączyli się do nich następni. Nagle całą publiczność stoi i bije nam brawo. Widzimy łzy w oczach widzów, uśmiech, podniesione w górę kciuki. Jeden ukłon, drugi, zejście. A oni ciągle biją brawo. Wybiegamy. Brawa są jeszcze głośniejsze. Wybiegamy trzeci raz. Adrenalina buzuje nam w głowach. Nie jedno z nas pomyślało, że to sen. Takie brawa otrzymują tylko prawdziwi aktorzy. Ale to nie był sen … to była najlepsza przygoda, jaką w życiu przeżyliśmy.

Po spektaklu Justyna, która oglądał nasz spektakl napisała do nas: „W niedzielę miałam okazję obejrzeć poruszający spektakl „Młodzież ‘44”, w który grali moi przyjaciele z kółka teatralnego. Mimo tego, że oglądałam go już drugi raz, to i tak byłam zaciekawiona i przejęta wydarzeniami, które przedstawiali. Jednak tym razem nie koncentrowałam się już tylko na niesamowitej fabule, ale na aktorach, ich sposobie gry oraz wyrażaniu emocji i poczułam wtedy ogromną radość, że mogę ich znać. Są dla mnie inspiracją, wiele mogłam się od nich nauczyć dzięki temu przedstawieniu, zarówno od granej przez nich grupy przyjaciół za czasów powstania, jak i od nich jako członków Rampy, z którymi mam kontakt na co dzień. Wiem też jak wiele dla nich znaczyło wystąpienie na deskach prawdziwego Teatru i poradzili sobie świetnie. Wspaniale, że udało im się spełnić swoje marzenie i cieszę się, że mogłam być tego świadkiem.”

To był wspaniały czas. Mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś to powtórzymy Do zobaczenia na następnym spektaklu.

członkowie grupy teatralnej RAMPA